sobota, 28 lutego 2015

Cudze chwalicie, swego nie znacie - czyli frustracje użytkowników dróg

Jak wiadomo użytkownikami dróg jesteśmy my wszyscy, czy to jako kierowcy samochodów, motocykli rowerów, ciągników, innych pojazdów silnikowych czy też jako piesi. I jak powszechnie wiadomo każdy z nas chociaż kilka razy jako ten statystyczny użytkownik nieraz  przeklął sobie pod nosem (albo i głośniej). Co nas do tego popycha? Czy są użytkownicy, którzy mają większe prawa od innych?



Oczywiście nie. Każdy uczestnik ruchu ma takie same prawa jak inni, tyle tylko, że jedni te prawa łamią bardziej, inni mniej, a niektórzy wcale (tak, tak, tacy użytkownicy też istnieją). Tylko dlaczego to robią? Powodów jest wiele, a jednym z nich jest pośpiech, za którym idzie stres.

Nastały czasy, w których prawie wszyscy się spieszą. Nie pytajcie dlaczego, bo ja na to pytanie nie zawsze jestem w stanie odpowiedzieć. W zasadzie nikt z nas nie zna wszystkich przyczyn. Wielu ludzi pogania praca - kierowcy samochodów ciężarowych muszą zmieścić się w określonym czasie i nie ma zmiłuj, dlatego bardzo często pstrykane im są kosztowne zdjęcia. Inni z kolei mają również stresujące zawody i niestety zbyt często wyjeżdżają w trasę z dużym opóźnieniem. Ci ostatni z kolei są typowymi oszołomami, którzy uważają się za najlepszych kierowców pod słońcem, a potem wrzucają filmiki ukazujące ich własną głupotę na youtube albo imponują swoimi wyczynami innym podobnym sobie oszołomom.

Kolejnym powodem jest stan polskich dróg, czyli kwintesencja narzekań kierowców. Tutaj (niestety) jest największe pole do popisu. Ilu kierowcom zdarzyło się wjechać w dziurę i powiedzieć do ku... nędzy? Oj wielu. Ilu kierowców narzeka na uskoki, poprzeczne nierówności i źle naprawione drogi? Jeszcze więcej. Co za tym idzie, w niełaski popadają zarządy dróg. Niestety ma to swoje uzasadnienie.

Następny powód to inni użytkownicy dróg. Kierowcy bardzo często narzekają na rowerzystów, pieszych, traktorzystów, kombajnistów no i oczywiście innych kierowców. Dlaczego? Powód jest błahy - wszyscy źle jeżdżą tylko nie my - piesi niepotrzebnie włączają sygnalizację, albo zbliżają się do pasów; traktory i kombajny jeżdżą zbyt wolno (podobnie jak rowerzyści) i zajmują zbyt dużo miejsca. A inni kierowcy nie znają przepisów, bo w terenie zabudowanym jeżdżą - jak się okazuje - za wolno. Tak, tak słyszałem już takie głupoty. I sam temu nie dowierzałem. Na drogach głównych również jeżdżą zbyt wolno, bo 70, czy 80 km/h to zbyt mała prędkość. Albo zmieniły się przepisy, albo ja niestety jestem niedouczony. Wszyscy użytkownicy dróg publicznych mają takie same prawa. Koniec, kropka.
Oto idealny przykład człowieka sfrustrowanego
Zostawmy już kierowców w spokoju i spójrzmy na pieszych. Oni też bardzo często są poirytowani. Przez kogo? Oczywiście kierowców. Ale nie tylko.
Pieszych irytują rowerzyści jeżdżący po chodnikach, jak również kierowcy, którzy "nie mają czasu" żeby ich przepuścić. Niekiedy można zobaczyć, że niektórzy wręcz błagalnym wzrokiem mówią: "zatrzymaj się i daj mi przejść".

Ale piesi również narzekają na stan chodników. Ile to razy ktoś potknął się o źle położone płytki - mi też się zdarzało, ale na szczęście nigdy nie byłem zmuszony łapać przysłowiowego zająca;-) Oczywiście wiadomo na kogo wtedy spada cała wina i ta lawina epitetów - na wykonawców tych nieszczęsnych odcinków trotuarów.

Piesi często też narzekają na zbyt szybko zmieniające się światła (zresztą podobnie jak niektórzy kierowcy). Ale to wynika również z pośpiechu, który jest bardzo złym doradcą.


Piszę tutaj o kierowcach, pieszych, a tytuł artykułu przecież brzmi: Cudze chwalicie swego nie znacie. Więc należy się wytłumaczenie. Otóż niemal wszyscy Polacy wzdłuż i wszerz naszego pięknego kraju uważają, że jesteśmy jednymi z największych frustratów w Europie. Bo Polakom rzekomo przeszkadzają niskie zarobki, wysokie ceny paliw, złe stany dróg oraz częsty brak kultury ze strony innych użytkowników. A na zachodzie pod tymi względami jest po prostu miód malina. 

Po pierwsze: nie wszyscy użytkownicy są niekulturalni, złośliwi. Bardzo, ale to bardzo wielu jest życzliwych i wdzięcznych za każdą nawet najdrobniejszą pomoc czy też miły gest.

Po drugie: niektóre polskie drogi są w złym czy też bardzo złym stanie. Ale na zachodzie wszystkie nie są wspaniałe, jak co poniektórzy uważają. Niemieckie autostrady nie są już tak równe jak kiedyś (holenderskie są znacznie lepsze), a i niektóre "landówki" pozostawiają wiele do życzenia. Jadąc na lotnisko do Maastricht mijałem z żoną takie pętle, labirynty, których w Polsce nie spotkałem. A bez nawigacji tylko jakiś rdzenny mieszkaniec Holandii pomógłby dojechać nam na miejsce. Po prostu uliczna dżungla.

Po trzecie: nie tylko w Polsce są frustraci i tzw. niecierpliwi kierowcy. Będąc w Niemczech widziałem jak kierowcy nie ustępują pierwszeństwa, trąbią na innych, albo przejeżdżają na czerwonym. Doskonałym przykładem jest sytuacja, w której chcieliśmy z małżonką przejść na drugą stronę ulicy. Zatrzymaliśmy się przy światłach, wcisnąłem przycisk i czekaliśmy na zielone. Chwile wcześniej było zielone, a kierowcy mieli czerwone, ale ze względu na to iż przed światłami było skrzyżowanie, to kierowcy przejeżdżający z naszej lewej strony musieli się przed nim zatrzymać i nie mogli stać bezpośrednio przed sygnalizacją. Nam zapaliło się zielone światło, a pewien starszy jegomość siedzący za kierownicą BMW X1, który miał czerwone nie mógł już dłużej czekać i w momencie kiedy mieliśmy przechodzić po pasach przejechał nam przed twarzami. Pokazałem mu żeby popukał się w czoło, ale on odjechał niewzruszony.


Jak to się mówi? Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Dlatego uważamy się za ludzi tak bardzo narzekających, a na zachodzie widzimy same superlatywy. Jak pokazałem w powyższych przykładach za naszą zachodnią granicą wcale nie jest o niebo lepiej. No chyba, że ktoś uważa, że wspomniany jegomość, który przejechał na czerwonym to był Polak (choć ja jestem pewny, że to był nasz sąsiad "zza miedzy"), a te pętle i spirale w Holandii to również dzieło polskich projektantów. Jeśli tak, to ja nie mam więcej pytań.

Zamiast doszukiwać się samych negatywów na "własnym podwórku" i wynajdywać pozytywów (nie zawsze słusznych) za naszymi granicami, lepiej starajmy się zmienić to, co u nas jest do poprawienia. Oczywiście na wiele rzeczy nie mamy wpływu, ale dużo jest też takich, które możemy przekształcić na naszą korzyść. Bo naprawdę warto.

Dbajmy o swoje bezpieczeństwo i bezpieczeństwo innych użytkowników dróg.


5 komentarzy:

  1. No własnie problem tkwi w tym że każdy uważa że jest idealny a inny źli - a czasem trzeba spojrzeć krytycznie także i przede wszystkim na siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, ale to bardzo często okazuje się być dla wielu ludzi najtrudniejsze.

      Usuń
  2. Ciężko jest być pieszym w naszym kraju, jeżeli nie jest się cierpliwym. Krzywe chodniki to tylko kropla w morzu drogowych absurdów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwym trzeba być wszędzie - jako pieszy, jako kierowca. Wszyscy mamy takie same prawa. A gdyby wszyscy (chociaż duża większość) okazywali cierpliwość, to byłoby znacznie łatwiej.

      Usuń
  3. Słuszne spostrzeżenia. Niestety kultura na naszych drogach pozostawia wiele do życzenia. W zagranicznych państwach odnosi się całkiem inne wrażenie, ludzie widząc obce rejestracje nawet przystają i przepuszczają, albo wpuszczają :) Mamy skąd czerpać wzorce.

    OdpowiedzUsuń