sobota, 6 października 2012

Wszystko przez znaczek na masce

Chyba każdy jest w stanie rozpoznać na drodze Audi, BMW czy Mercedesa i do tego nie trzeba widzieć emblematu producenta. Ale są samochody, które ciężko rozpoznać, widząc je oglądamy się za nimi, bo nam się podobają, ale do czasu... kiedy zobaczymy znaczek na masce, który obnaży przed nami skąd auto pochodzi...

Widzimy piękne auto stojące na parkingu, ale nie umiemy go rozpoznać, kurcze podoba nam się, ale co to jest? Najpierw zaglądamy do wnętrza i widzimy ładne, umiejętnie dopasowane materiały. Auto podoba nam się coraz bardziej, ale patrząc na kierownicę dostrzegamy znak, znak, który wielu ludzi odpycha np. Hyundai, Kia... I w tym miejscu wielu ludzi mówi nie, jednak podziękuję.

I to jest mentalność, której ja nie rozumiem. Ok, przecież każdy ma swój gust prawda? Tylko po co popadać ze skrajności w skrajność? Dużo ludzi przyjęło sobie do wiadomości, że to co niemieckie jest dobre, a reszta jest be. Np. francuskie auta uchodzą za bardzo awaryjne, japońskie za bezawaryjne, ale nie prezentujące niczego szczególnego, amerykańskie są źle wykonane, a koreańskie są leciwymi kopiami aut niemieckich.

Prawda jest taka, że niektóre koncerny choćby nie wiem jakie auto "wypuściły" na rynek, to i tak z góry są skazywane na niepowodzenie. Nie rozumiem dlaczego, tak samo nie pojmuję jak można oceniać auto, które jeszcze nie weszło do sprzedaży? Które nie wiadomo jak jeździ? Wystarczą zdjęcia, a pod spodem znajdujemy mnóstwo niepochlebnych opinii.

Kiedyś Lexus był posądzany o kopiowanie Mercedesa, a teraz? Jest jedną z wiodących marek na światowym rynku. General Motors w końcu zaczyna stawiać na jakość, a nie tylko na moc, przez co amerykańskie auta wydają się być coraz lepsze. Mimo, że francuskie samochody są oceniane różnie, to ich producenci nadal robią swoje. Koreańczycy lubili zapożyczać co nie co z aut niemieckich (niestety nadal trochę zapożyczają) i nigdy na dobre im to nie wyszło, ale teraz robią naprawdę ładne auta (choć nieco droższe niż kiedyś), które zbierają co raz to pochlebniejsze recenzje. A nasi zachodni sąsiedzi? No cóż, cały czas idą po swoje;) od wielu lat utrzymują równy, wysoki poziom.

Na prestiż trzeba sobie solidnie zapracować. Niektóre koncerny są niestety skazane na bycie w cieniu innych i długo się to nie zmieni... A wszystko przez jeden mały znaczek na masce, który przez wiele lat był źle kojarzony i teraz nie pozwala na wzbicie się ponad przeciętność.


5 komentarzy:

  1. Świetny artykuł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może Być... Ja lepiej umie i wszystko umie o motoryzacji ja jestem w tym fachowcem...:P

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałem z wypiekami na twarzy :D Sama prawda, od góry do dołu. Też często niestety mam styczność z ludźmi o takich poglądach i nie kumam ich sposobu myślenia. Najpierw mówią mi: "pora na zmianę samochodu, widziałem ostatnio fajną Kię Cee'd, ma fajny wygląd i nawet równie dobre wnętrze co rywale, już jestem zdecydowany". Po czym kilka tygodni później: "O, cześć, a wiesz że kupiłem jednak Golfa? Stwierdziłem, że to chyba trochę obciach jeździć Kią, a VW wiadomo - dużo ich jeździ i nigdy się nie psują" A wszystko przez znaczek, czy nawet przez 2/3 litery składające się na nazwę :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobry artykuł :)
    To troche smutne co kolega pisze, ale jak najbardziej prawdziwe. Tak jest ze wszystkim ktoś kiedyś komuś coś wbił do głowy i tak to siedzi w nim, nie ma mowy o zmianach czy innych decyzjach. klapki na oczach mode on/
    pozdrawiamy ślepców.

    OdpowiedzUsuń