poniedziałek, 15 września 2014

Renault Safrane 3.0 V6 - moc i komfort - Test

Francuzi od lat znani są z tego, że w motoryzacji lubią zadziwiać. Dlatego każdy z koncernów wielkiej trójki (Citroen, Peugeot, Renault - tak dla przypomnienia) co pewien czas wypuszczał na rynek samochód o niepowtarzalnym wyglądzie bądź niespotykanej budowie. I szczerze? - nigdy mi się to nie podobało. Ale od pewnego czasu moje poglądy się zmieniły...

Kiedy byłem dzieckiem marzyłem prawie o każdym samochodzie napotkanym w katalogu - co otwarłem stronę, to miałem jakiegoś ulubieńca, którym w przyszłości chciałbym jeździć. Z czasem mój gust stał się bardziej wyszukany i zacząłem zwracać uwagę na różne "detale" - chociażby spalanie. Wcześniej liczyło się tylko ile samochód ma pod maską KM, i ile wynosi jego V-max:-) Reszta była nieważna.
Co ciekawe od zawsze fascynowały mnie samochody klasy wyższej, a co jeszcze ciekawsze - w ich gronie nigdy nie było samochodów francuskich. Kiedy wertowałem kartki katalogu i zobaczyłem Citroena XM... po prostu przewracałem na kolejną stronę. Peugeot 605 podobał mi się (delikatnie mówiąc) dużo bardziej, ale również nie zaprzątałem sobie nim głowy. Podobnie było z autem, które jest bohaterem dzisiejszego artykułu...

Renault Safrane PhI - bo dokładnie o tym modelu jest mowa, to nietypowa jak na tamte czasy limuzyna typu liftback (nadwozie 5-drzwiowe). Wygląd - jak przystało na lata 90-te - dość kanciasty oraz masywny; kiedy patrzy się na to auto z przodu i z boku ma się wrażenie, że ten samochód naprawdę swoje waży (w rzeczywistości ok. 1600 kg), kiedy spojrzymy na niego z tyłu, to nasze odczucia stają się już trochę inne.
Masywny przód Safrane
Na zdjęciu może tego nie widać, ale w rzeczywistości z boku
auto również prezentuje się dość "ciężko"
Tył auta nie jest już taki ociężały
Kiedy zajrzymy do środka, to ujrzymy ciemną skórzaną tapicerkę oraz masywną deskę rozdzielczą. Na uwagę zasługują dobrze spasowane materiały. Co ciekawe kierowca nie ma do dyspozycji setki przycisków, a zaledwie kilka i to głównie od dwustrefowej klimatyzacji. Oczywiście więcej jest przy fabrycznie montowanym radiu, ale te też nie należy do najtrudniejszych w obsłudze tym bardziej, że pod kierownicą mamy do dyspozycji wygodny wielofunkcyjny przełącznik do sterowania naszą "wieżyczką".
Ergonomia - wręcz wzorowa - czy to na pewno francuski samochód?:-)

Przekręcając kluczyk trzeba poświęcić trochę uwagi, żeby usłyszeć czy silnik faktycznie pracuje. Dopiero wkręcając go na obroty można usłyszeć jego aksamitną pracę. Pod maską testowanego auta drzemie wolnossący benzynowy silnik V6 o pojemności 3.0 litrów i mocy 167 KM (samochód posiada instalację gazową). Napęd przenoszony jest na oś przednią za pośrednictwem 5-biegowej skrzyni manualnej. Przyspieszając czujemy pewne niedostatki mocy na niższych obrotach - Safrane wydaje się być trochę śpiący; ale po przekroczeniu 2500 obr./min auto wyraźnie zaczyna nabierać chęci do jazdy. Na plus na pewno zasługują: wyciszenie kabiny... oraz fotele. Mimo, że wyglądają niepozornie, to są naprawdę wygodne i co jest bardzo ważne - dobrze trzymają na zakrętach! Kolejnym wielkim plusem są - jak dla mnie - rewelacyjne zagłówki. Miękkie i niesamowicie wygodne. Nawet po bardzo długich podróżach z auta wychodziłem bez najmniejszego grymasu na twarzy:-)

Mimo, że fotele są naprawdę świetne, to jednak musiałem pamiętać, że jeżdżę samochodem głównie nastawionym na komfort. I właśnie dlatego większe nierówności na Safrane nie robią większego wrażenia (mniejsze z kolei nie robią żadnego), ale ostrzejsze zakręty już tak. Samochód trochę się przechyla, dlatego jest on bardziej połykaczem kilometrów aniżeli prawdziwym sportowcem.

Elektrycznie sterowane fotele z pamięcią 3 ustawień są bardzo wygodne
i zdają egzamin na zakrętach
Komfort, który otrzymują osoby siedzące z przodu jest naprawdę duży. Wiec musiałem również usiąść z tyłu i na własnej skórze przekonać się jak czują się pasażerowie tylnej kanapy. I szczerze powiedziawszy nie wiem gdzie jest wygodniej. Z przodu jest wystarczająca ilość miejsca (choć pozycja za kierownicą mogłaby być trochę lepsza) do tego kierowca ma do dyspozycji elektrycznie regulowaną kierownicę w dwóch płaszczyznach, więc może się wygodnie usadowić. Ale z tyłu warunki są wręcz królewskie... Mnóstwo miejsca na nogi - wysocy pasażerowie śmiało mogą sobie założyć nogę na nogę a i tak będzie im bardzo wygodnie. Co więcej - tylna kanapa jest elektrycznie regulowana! Więc nawet bardzo wysokie osoby jeśli będą narzekać na brak miejsca nad głowami, to mogą wybrać zadowalające dla siebie ustawienie. Dodatkowo jeśli kogoś męczy gadanie osób siedzących z przodu, to ma do dyspozycji 2 gniazda ze słuchawkami - wystarczy nacisnąć przycisk i muzyka zacznie rozbrzmiewać w naszych słuchawkach, a głośniki usytuowane na tylnych drzwiach na ten czas zostają wyłączone.
Na tylnej kanapie jest mnóstwo miejsca dla dwójki pasażerów
Te przełączniki służą do sterowania tylną kanapą -
po każdej stronie są dwa
Nawiewy na tylny rząd siedzeń, dwa gniazda na słuchawki, zapalniczka
oraz gniazdo na ładowarkę...
Jeśli komfortowemu Renault należy się za coś bura to na pewno za dwie rzeczy: pierwsza z nich to bagażnik - przez tylną półkę jest zbyt płaski. Możemy go powiększyć składając tylną kanapę, ale po jej złożeniu podłoga niestety nie jest równa. Druga rzecz to schowki, a dokładniej ich brak - do dyspozycji podróżujących są 4 schowki w drzwiach, jeden dość nieforemny w podłokietniku oraz jeden znajdujący się przed pasażerem siedzącym z przodu. To zdecydowanie za mało.

Auto należy z kolei pochwalić za bardzo wydajną klimatyzację (zarówno w lecie jak i zimą), która przy niższych temperaturach nie pozwala na zaparowanie którejkolwiek z szyb, a także za podgrzewaną przednią szybę - szron nie ma szans;-)
Bagażnik nie jest najmocniejszą stroną luksusowego Renault

Po złożeniu tylnej kanapy nie otrzymujemy równej podłogi
Zegary są czytelne
Po włączeniu świateł podświetlenie zegarów, a także całej deski rozdzielczej nieco blednie, żeby nie męczyło oczu podczas jazdy nocą, ale niekiedy potrafiło całkowicie zgasnąć.

Wracając do wrażeń z jazdy. Przyspieszenie 0-100 km/h zajmuje ponad 9 sekund, co nie wszystkich może zadowalać. Podobnie jak dość długie przełożenia w skrzyni biegów. W zamian za to otrzymujemy spalanie w trasie na poziomie 10-11 litrów (mowa tu o LPG) na 100 przejechanych kilometrów w trasie oraz ok. 12-13 litrów (również LPG) średnio. Na mieście w dużych korkach nie stałem, więc tutaj w kwestii spalania nie mogę się wypowiedzieć. Uważam, że spalanie przy tej masie i mocy auta jest więcej niż zadowalające.

Wyposażenie tego modelu może nie rzucać na kolana jeśli porównamy je z autami produkowanymi obecnie, ale w latach 90-tych nawet najbardziej luksusowe limuzyny nie miałyby się czego wstydzić.
W skład wyposażenia wchodzą: poduszka powietrzna kierowcy, ABS, skórzana tapicerka, dwustrefowa klimatyzacja, pełne wyposażenie elektryczne, komputer pokładowy pokazujący wszystkie potrzebne informacje oraz syntezator mowy, który wita nas przy uruchamianiu samochodu (można go wyłączyć jednym przyciskiem).

Z uwagi na dość spore rozmiary (477 x 182 x 144) oraz nie najlepszą widoczność do tyłu autko wyposażono w jeszcze jedno ciekawe udogodnienie - po wrzuceniu biegu wstecznego, prawe lusterko kieruje się ku dołowi, aby ułatwić manewrowanie przy krawężnikach. Nie zawsze jest to funkcja potrzebna, więc można ją wyłączyć przyciskiem znajdującym się przy fotelu kierowcy.


Plusy:

- wysoki komfort podróżowania
- dobre wyciszenie kabiny
- praktycznie kompletne wyposażenie
- bardzo obszerne wnętrze
- wygodne fotele (świetne zagłówki)
- bogate wyposażenie
- spalanie na rozsądnym poziomie
- wydajna klimatyzacja
- starannie wykończone wnętrze
- dobrze spasowane materiały

Minusy:

- mała liczba schowków
- niezbyt foremny bagażnik
- słaba widoczność do tyłu
- ciut za słaba dynamika
- podświetlenie zegarów (niekiedy potrafiło się wyłączyć)

Renault Safrane to bardzo wygodny i solidnie wykonany samochód, który zmienił moje podejście do aut francuskich produkowanych w latach 90-tych. Jeszcze kilka lat temu bym na niego nie spojrzał, ale gdy tylko wsiadłem za jego kierownicę, to od razu sprawił na mnie bardzo dobre wrażenie. Za bardzo dobrze utrzymaną wersję PhI trzeba zapłacić ok. 5000 - 6000 zł, ale moim zdaniem to auto bez dwóch zdań jest warte tych pieniędzy.

Jeśli ktoś się zastanawia jak sprawuje się elektronika w tym autku to mogę śmiało powiedzieć, że bardzo dobrze. Podświetlenie zegarów zgasło w nim raptem kilka razy i to był jedyny mankament, który mógł nieco irytować. Poza tym cała reszta sprawowała (i sprawuje) się super. Skąd to wiem? Bo w dalszym ciągu jeżdżę Safrane:-)


2 komentarze:

  1. A ile kolego zapłaciłeś za to piękne autko ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponad 4 tys. złotych. To naprawdę niewiele jak za tak duże i wygodne auto.

      Usuń