środa, 25 czerwca 2014

Hyundai Genesis - na podbój świata

Jeszcze kilkanaście lat temu planując zakup samochodu z Azji potencjalni nabywcy myśleli tylko o markach z Kraju Kwitnącej Wiśni, koncerny z innych państw praktycznie nie wchodziły w grę. Od paru lat możemy jednak zaobserwować niesamowity wzrost sprzedaży samochodów z Korei Południowej, i nie ma co się dziwić, bowiem te auta naprawdę "dojrzały". Kia i Hyundai w ostatnich latach zrobiły chyba największy postęp w dziedzinie motoryzacji.


Kia już w latach 90-tych próbowała zaatakować segment premium modelem Enterprise. W Polsce można to auto spotkać porównywalnie tak rzadko (jeśli nie rzadziej) jak Rolls-Royce'a - ale bynajmniej nie z tego samego powodu. Nienaganna jak na tamte czasy sylwetka oraz niesłychanie luksusowe wyposażenie okazały się być niewystarczające, żeby flagowy model marki Kia odniósł nawet mały sukces.

Tego samego próbował koncern Daewoo wprowadzając na salony Chairmana, czy też Hyundai ukazując XG. Jak wiadomo te samochody również "przejechały" przez świat motoryzacji bez większego echa.

Jak dla mnie sporym krokiem naprzód były: wprowadzony przez Hyundai'a Grandeur (na amer. rynku nazywa się Azera)
oraz Kia Opirus (w USA znana jako Amanti)

Oba samochody według wielu miłośników "czterech kółek" są kontrowersyjne i nie rzucają na kolana, ale to już zupełnie inna liga niż ich poprzednicy. Jakość na dobrym poziomie, maksymalne wyposażenie oraz ceny, może nie jakieś bardzo niskie, ale porównując je do cen samochodów niemieckich po doposażeniu - wyjątkowo atrakcyjne.

Jak prezentuje się nowy Genesis? Jednym słowem: rewelacyjnie. Różnice pomiędzy pierwszą, a drugą generacją tego modelu są widoczne gołym okiem.

Genesis I wyglądał tak, jak wyglądać powinien kiedy wchodził na rynek - klasycznie - jak jego nieco większy brat Equus. Druga odsłona tej limuzyny to zupełnie inna bajka... Masywny przód, ogromny wlot powietrza, piękne przetłoczenia na masce i wzdłuż linii nadwozia. No i oczywiście dyskusyjny znaczek na masce à la Aston Martin.

Również we wnętrzu zaszły znaczne zmiany... Delikatne i okrągłe jak do tej pory kształty, zostały zastąpione przez ostrzejsze i bardziej kanciaste.
Nawet emblemat na kierownicy jest już inny;-)
Można śmiało stwierdzić, że ze "starego" Genesisa nie zostało już nic, no może dźwignia zmiany biegów jest w pewnym stopniu małą pozostałością po I generacji:-)
Jak na limuzynę klasy premium przystało Genesis ma słuszne dla tegoż segmentu wymiary: 4990 mm długości, 1890 mm szerokości oraz 1480 mm wysokości, a rozstaw osi wynosi 3010 mm.

W tej limuzynie pod maską są do wyboru 4 jednostki napędowe: od 3-litrowej V6-tki mającej 257 KM mocy i 303 Nm momentu obrotowego zaczynając, poprzez motor o pojemności 3,3 l. 282 KM mocy i 347 Nm momentu obr. oraz 3,8-litrową jednostkę generującą 315 KM i 397 Nm, na 5-litrowym V8 o mocy 425 KM kończąc. Silniki te przekazują swą moc na wszystkie koła poprzez ośmiobiegową skrzynię automatyczną.
Na europejskich rynkach ma być dostępna jednostka GDI o mocy 315 KM.
Jednostki napędowe prezentują się naprawdę okazale. Najsłabszy silnik potrzebuje niecałych 9 sekund na rozpędzenie tego kolosa od 0 do 100 km/h, a najmocniejszy niespełna 6 s. Z innej strony pytaniem jest, czy problemem nie okaże się brak diesla w ofercie? Patrząc na to, że nawet Jaguar wprowadził silnik wysokoprężny do modelu XJ, a Lexus z kolei pozostaje wierny silnikom hybrydowym, to koncerny Hyundai czy Kia powinny również rozważyć jakieś alternatywy?
W kwestii podobieństw do innych aut nie będę się wypowiadał, bo one oczywiście są - zarówno na zewnątrz jak i we wnętrzu Genesisa, ale to nie zmienia faktu, że Hyundai bardzo się postarał i stworzył piękną limuzynę.
A na koniec chyba sprawa najważniejsza - czyli cena. No właśnie, nowy Genesis ma być dostępny za 299 tys. zł, co jest ceną wręcz zawrotną jak za Hyundaia. Ale czy aby na pewno? W zamian za tę kwotę otrzymujemy maksymalnie wyposażoną, pięknie wyglądającą, świetnie wykończoną limuzynę o nieprzeciętnych osiągach.
Może najlepiej zadać sobie pytanie: gdybym miał 300 tys. zł na samochód to jaki bym wybrał? Jeśli chodzi o mnie - to szczerze powiedziawszy nie wiem:-) bo to bardzo trudna decyzja. Ale jeśli ktoś zapytałby mnie: Gdybyś miał tyle pieniędzy, to czy Genesis znalazłby się w kręgu twoich zainteresowań? Wtedy bez wahania odpowiedziałbym: tak.


1 komentarz:

  1. Naprawdę super wygląda. Widać, że Hyundai stara się coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń