niedziela, 14 października 2012

I na co się tak patrzysz kolego?

Z daleka widzisz jak się zbliża, z początku go nie poznajesz, ale gdy dzieli Cię od niego kilkanaście metrów wtedy masz pewność, że to on. Kiedy przejeżdża obok - oglądasz się za nim. Co Tobą kieruje? Fascynacja? Zazdrość? Nienawiść do osoby, która go prowadzi?


Każdy z Was ma wymarzony samochód prawda? Niestety dużej części z nas nie stać na swoje ukochane cacko. Kiedy pierwszy raz zobaczy się takie auto, to przodująca myśl jaka się nam nasuwa brzmi - MUSZĘ JE MIEĆ. Jeśli marzenie jest wielkie, to zrealizować je jest strasznie ciężko, no chyba, że komuś się poszczęści i lotek załatwi sprawę. Jeśli się nie poszczęści, to trzeba odkładać i czekać, aż nasze cudo straci sporo na wartości:-) a do tego czasu pozostaje nam patrzenie jak nasze marzenie na czterech kółkach porusza się tuż obok. Ale to nie działa tylko w jedną stronę. Mając nawet starego Golfa (oczywiście nie przesadzajmy; auto musi być utrzymane) możemy wzbudzić sensację. Wystarczy wybrać się... np. do Monako.

Jakiś czas temu oglądałem francuską komedię: "Rodzina Tuche". Jest to film o losach powiedzmy "zwykłej", przeciętnej rodziny. Los się do nich uśmiecha, kiedy wygrywają w lotto (jak to zwykle w filmach bywa) aż 100 milionów euro! Pierwsze co postanawiają, to decyzja o wyprowadzce właśnie do Monako. I w tę podróż wybierają się swoim rodzinnym kombi, a mianowicie - Renault Nevadą.
Nie trudno się domyślić, że stara, poczciwa Nevada zrobiła wrażenie na nieprzyzwoicie bogatych mieszkańcach Księstwa. Jakie? Skoro chodzi o film, to można się domyślić.
W końcu kto by się spodziewał, że zobaczy takie auto wśród superluksusowych samochodów?

Nie będę opisywał filmu; jeśli ktoś chce wiedzieć jak się skończył, niech sam obejrzy (jest całkiem zabawny). Film, filmem, przecież to fikcja. Racja, ale niewiele odbiega od rzeczywistości. Bo w takich miejscach (jak np. Monako) mieszkają ludzie, którzy wielu samochodów nie widzieli na oczy, a gdy zobaczą jedno z takich aut, to na pewno się za nim obejrzą. Pobudką do tego nie koniecznie musi być śmiech - może być ciekawość, a nawet podziw.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz