poniedziałek, 21 stycznia 2013

Tesla Model S - elektryczny mocarz

Tesla Motors to amerykański koncern produkujący samochody elektryczne. Model S to ich najnowsze dzieło - nienaganna sylwetka, świetne osiągi, daleki zasięg, cena (jak na samochód posiadający wyłącznie silnik elektryczny) powiedzmy, że jest przyzwoita. Czyli same plusy...


Jak już wielokrotnie podkreślałem nie jestem zwolennikiem samochodów elektrycznych. Mimo tego, że Tesla Model S posiada praktycznie same zalety, jest najlepszym samochodem elektrycznym na świecie, wygląda tak, jak każde auto powinno wyglądać, a nie jak jeżdżąca pralka. Nawet silnik brzmi przyzwoicie, a nie jak odkurzacz... Ale ja i tak podchodzę do tego tematu z dystansem.

Auto z zewnątrz jest ładne to trzeba przyznać.

Wewnątrz też jest nieźle. Widać, że materiały użyte do wykończenia wnętrza są wysokiej jakości.

Dwie rzeczy, które na wstępie mi się nie podobają, to panel środkowy - konkretnie dotykowy wyświetlacz.

I tunel środkowy... a raczej jego brak.


Dane fabryczne podają, że Tesla Model S na osiągnięcie pierwszej "setki" potrzebuje 4,4 s. Prędkość maksymalna wynosi 210 km/h (przy tej prędkości moc silnika wynosi 220 KM). Największą moc ten samochód potrafi z siebie wykrzesać przy 90 km/h, wtedy osiąga 368 KM. Jego zasięg to z kolei 260 kilometrów w wersji podstawowej; dzięki większym akumulatorom zasięg wzrasta do 370 lub 480 kilometrów. Cena wersji podstawowej - około 300 tys. zł.

Dla wszystkich, którzy są ciekawi jak Model S radzi sobie na drodze amerykański magazyn Automobile przygotował test. Na odcinku 1/4 mili elektryczny mocarz został skonfrontowany z... BMW M5.



Wynik może zadziwiać, ale należy pamiętać, że elektryczny silnik potężny moment obrotowy ma zapewniony  już od najniższych obrotów.

Tesla Model S naprawdę zasługuje na pochwałę, ale mimo wszystkich zalet mnie w dalszym ciągu nie przekonał do samochodów napędzanych silnikami elektrycznymi.


3 komentarze:

  1. Według mnie to ciekawe auto, warte uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe jak by się spisywał na polskich drogach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawostka, i to raczej użyteczna na krótkie dystanse :) Być może kiedyś, ale jeszcze nie czas na elektryczne szaleństwo :)

    OdpowiedzUsuń