niedziela, 11 listopada 2012

Nowa generacja czy facelifting? - Czyli o Polonezie słów kilka

Duży Fiat, Maluch, Polonez...  Jeszcze 10 lat temu po polskich drogach jeździły ich tysiące. Teraz każdy z nich jest jak antyk... choć nie do końca. Niedługo te samochody tylko dla kolekcjonerów i fanatyków będą miały jakieś znaczenie. Inni tylko trochę powspominają, łezka się w oku zakręci i tyle. Do tej pory nie wiem dlaczego FSO nie ulepszało swoich samochodów... Dlaczego?


Cały ten wpis będzie oparty na podstawie starego, dobrego Poloneza - jednego z najpopularniejszych samochodów w Polsce, który największe triumfy święcił w połowie lat 90-tych.
Zastanawiam się, dlaczego nie wprowadzono nowego modelu albo znaczącej modernizacji? Bo moim zdaniem w ciągu ponad 20 lat produkcji auto miało robiony facelifting. Tak, facelifting, bo w Polonezie naprawdę zmieniało się bardzo niewiele. Dlaczego? Przecież zbyt był, można było go ulepszyć, unowocześnić... Być może to kwestia dużych nakładów, które fabryka musiałaby ponieść? Można tylko snuć jakieś domysły i spekulacje.

Generacji Poloneza było pięć, z czego 1-3 były wręcz bliźniacze. Między trzecią a czwartą nastąpiła spora zmiana (praktycznie tylko ją można określić mianem modernizacji), a generacje 4 i 5 również niewiele się od siebie różniły.

Następca Fiata 125p miał swoje zalety:

* niska cena zakupu samochodu i części zamiennych
* łatwy w naprawie
* stosunkowo tani w utrzymaniu.

Jak były zalety, to muszą być i wady, których niestety jest znacznie więcej:

* największy mankament to słabe wręcz mułowate silniki, których trwałość również nie rzucała na kolana
* głośna praca silników
* źle przygotowana blacha i słaby lakier umożliwiały rozprzestrzenianie się rdzy
* przestarzałe zawieszenie piórowe pamiętające Dużego Fiata
* duże gabaryty i mało miejsca we wnętrzu
* złe właściwości jezdne
* słaba jakość wielu podzespołów
* słaba jakość materiałów we wnętrzu
* brak w opcji ważnych systemów poprawiających bezpieczeństwo i właściwości jezdne (nawet ABS)

W Polsce "Poldek" był bardzo popularny, za granicą niestety sobie nie poradził. Delikatnie mówiąc został "wdeptany w asfalt" przez krytyków i tamtejszych nabywców. Wszystko za sprawą wyglądu, jakości wykonania i niepewnego zachowania podczas manewrów (m.in. bujanie podczas jazdy, nurkowanie przy hamowaniu). Konkurencja rosła w siłę natomiast Polonez cały czas był taki sam, więc skoro FSO dostawało takie wyraźne sygnały, to dlaczego nie zdecydowało się na następcę?

Kolejna kwestia to silniki - przestarzałe, słabe, paliwożerne, nietrwałe... Moc od 70 do 105 KM, to żadna rewelacja, ale postanowiono zadbać też ekonomiczność więc wprowadzono silnik diesla... niestety bez fajerwerków. Silnik 1.9 o mocy 70 KM, 120 Nm momentu obrotowego, przyspieszenie 0-100 km/h wynosiło 19 sekund, a prędkość maksymalna to około 140 km/h.

Kiedy na rynek trafiła czwarta generacja producenci starali się nawiązywać walkę z konkurencją. Wprowadzili dodatkowe typy nadwozia (sedan, kombi); zwiększyli listę opcji wyposażenia - m. in. o klimatyzację, podgrzewane fotele, elektrycznie sterowane szyby i lusterka (wszystko to w modelach Atu Plus i Caro Plus). Kiedy do akcji wkroczyło Daewoo i jakość wykonania (ponoć) znacznie się poprawiła było już chyba za późno, bo konkurenci zostawili naszego Poloneza daleko w tyle...

I tak oto era Poloneza przeminęła. A był to samochód, który "zagrał" w wielu filmach, który pomagał naszej policji w pościgach, który służył szpitalom i straży pożarnej, tak odchodzi w zapomnienie samochód o bardzo bogatej historii.
I napiszę to jeszcze raz... Skoro FSO otrzymywało tak wyraźne sygnały, to czemu nie zdecydowało się na wprowadzenie nowego modelu albo poważną modernizację?

Czy byłoby warto? Wystarczy zapytać Czechów, a nawet nie trzeba, wystarczy spojrzeć na nowe modele Skody...
i samemu sobie odpowiedzieć.


2 komentarze:

  1. Pamiętam jak mój tata kupił nowego poloneza (pierwszy model z prostokątnymi światłami a nie tymi okrągłymi). Wtedy jeszcze na polskich drogach nie było tak dużo zagranicznych aut. Kolor: kość słoniowa, wszyscy mu zazdrościli, wszyscy chcieli się przejechać. Ja na tamte czasy było to świetne autko, wystarczyło wypuścić nowy model, wprowadzić nowe silniki, na polskim rynku, polskie auto na pewno dobrze by się sprzedawało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka w Polsce mentalność. To co nasze trzeba zamknąć albo wyprzedać, a później czekać aż obcy kapitał będzie budował nam gospodarkę.

      Usuń