poniedziałek, 24 listopada 2014

Szybko, szybciej, jeszcze szybciej... Przekraczając granice


Przekraczać pewne bariery zaczynamy już we wczesnym dzieciństwie - jedną z nich jest bez wątpienia prędkość. W pewnym momencie (nawet przy zabawie) adrenalina osiąga taki poziom, że trzeba dać jej upust...


Każdy z nas jak był jeszcze małym dzieckiem, które z trudem wchodziło po schodach, miał zabawki - jednymi z nich były autka. Z początku zabawa nimi wyglądała bardzo niewinnie, ale z czasem popularne zaczęły się robić wyścigi, a co za tym idzie - kraksy:-) A potem błaganie o kolejną zabawkę, bo któraś z kolei się zepsuła.

Z czasem wsiadało się na rower i po kilku z kolei upadkach, kiedy to już opanowało się sztukę jazdy na dwóch kółkach, zaczynało czegoś brakować no i znowu się zaczęło - wyścigi. Chyba mało które dziecko nie sprawdziło jak szybko jest w stanie jechać rowerem, a jak na kierownicy był założony licznik to dzień w dzień trwały próby pobicia kolejnych rekordów prędkości.

Kiedy rower przestał dawać tyle radości co wcześniej, a wiek i budżet pozwalał, wtedy młodzieńcy przesiadali się na motorowery, skutery - i oczywiście nikt nie byłby sobą jeśli nie sprawdziłby ile jego cudo "wyciągnie". Umówmy się, że nie więcej niż 45 km/h - choć większość tych jednośladów i tak pewnie nie wiedziała co to blokada.

Po osiągnięciu wymarzonego wieku (czyli pełnoletności) i możliwości zdawania na kategorię A lub B, żeby móc jeździć "czymś poważniejszym",  zaczęły padać kolejne rekordy prędkości - tym razem znacznie poważniejsze. Kiedyś na Fiacie 126p (nikt mi nie wmówi, że chociaż raz nie wcisnął gazu do podłogi żeby zobaczyć ile jego maluszek wyciągnie),125p oraz Polonezie. Teraz auta o dużej pojemności i z dużą mocą silnika można kupić okazyjnie tanio... i kolejne granice są przekraczane - niestety czasami zdecydowanie za bardzo.

Trzeba powiedzieć wprost, że popularne ścigacze nie są stworzone do poruszania się po drogach publicznych, bo takim motorem ciężko jeździ się np. 50 km/h, bo gdy dodaje się mu gazu to po prostu słychać, że taki motocykl wręcz prosi się o to żeby wykorzystać jego możliwości, co innego Harley Davidson, który jest motocyklem zdecydowanie bardziej statecznym przynoszącym zdecydowanie więcej radości podczas wolniejszej jazdy i połykania kolejnych kilometrów. Podobnie jest z samochodami sportowymi i tymi nastawionymi głównie na komfort.

Prawda jest taka, że współczesne samochody i motocykle oferują kierowcom zdecydowanie więcej niż te produkowane np. w latach 70-tych. A większość kierowców czuje, że musi te możliwości drzemiące w silnikach wykorzystać. Po części się z tym zgadzam, ale tylko pod warunkiem, że z adrenaliną idzie zdrowy rozsądek i trzeźwy umysł. Czyli jeśli poszaleć to dlaczego nie np. na zamkniętym torze? Czy to da nam mniej radości z jazdy? Na pewno nie. A nawet więcej, bo wtedy mamy też poczucie, że nikogo nie skrzywdzimy.

Jeśli ktoś w Polsce żałuje, że nie mamy autostrad bez ograniczeń prędkości, to powiem jedno - nie ma czego. W Niemczech są takie autostrady, a znakomita większość kierowców i tak jeździ z prędkością 140 - 150 km/h, więc praktycznie tyle, ile można jeździć w Polsce. A tak poza tym - autostrady naszych zachodnich sąsiadów nie są już w tak dobrym stanie jak kiedyś.

Także Panie i Panowie; na zakończenie powiem Wam to co wiecie; a mianowicie, że samochody i motocykle to piękne pojazdy, którymi możemy cieszyć się na co dzień. Ważne jednak żeby oprócz dużej dawki adrenaliny każdy kierowca miał w głowie miejsce na jeszcze większą dawkę zdrowego rozsądku.


3 komentarze:

  1. Trzeba zaznaczyć, że na polskich autostradach też rzadko można spotkać policję, za to często można spotkać samochody poruszające się prędkością 200km/h+
    Zgadzam się z autorem wpisu. Powinniśmy mieć wewnętrzne ograniczenia ponieważ one trzymają nas często przy życiu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak szczerze to Ja nigdy nie spotkałem policji na autostradzie w Polsce. Dokładnie ograniczenia muszą być.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt, autostrady u Niemców nie są już tak dobre jak kiedyś, ale przyznać trzeba, że cały czas ostro remontują, no i mają ich sporo więcej niż my - prawie 13 000 km. A jeśli chodzi o częściowy brak ograniczeń na autostradach - jestem za, ale tylko z głową - tak jak odbywa się to po zachodniej granicy.

    OdpowiedzUsuń