niedziela, 7 września 2014

Mały/Wielki samochód - Fiat 126

Nadeszły czasy, w których Polska nie ma za bardzo czym się pochwalić na rynku motoryzacji; złośliwi mogą nawet powiedzieć, że przecież nigdy nie miała. Może jest w tym trochę prawdy, ale patrząc na to z perspektywy czasu możemy śmiało powiedzieć, że polska motoryzacja chociaż nigdy nie była "bogata", to jednak miała w sobie wiele piękna.

Fiat 125p, Polonez, no i oczywiście najmniejszy z całej rodziny Fiat 126 oto trójka najpopularniejszych polskich samochodów. Dzisiejszy wpis poświęcony będzie onegdaj bardzo popularnemu Maluchowi.

Nie ma co ukrywać, że Małym Fiatem w Polsce jeździł każdy, no może lekko przesadzam - prawie każdy. Jeszcze kilkanaście lat temu praktycznie na każdym podwórzu stał jeden taki samochód jak ten u góry; parkingi miejskie były zapełnione tymi autkami, podobnie jak te pod blokami. Gdzie by się człowiek nie ruszył, to zawsze ujrzał na drodze tą kruszynę. Obecnie ujrzenie Malucha na ulicy graniczy niemal z cudem, dlatego urósł on już do rangi klasyków polskiej motoryzacji.

W sumie nie można się temu dziwić, kto jeździł Maluszkiem ten wie, jakie zapewnia on warunki podróżującym. Kiedyś można było się przyzwyczaić do ciasnego wnętrza i nie małego hałasu dobiegającego z silnika, teraz, po dłuższej przerwie przesiadając się z choćby nie wiele większego pojazdu do dzieła FSM od razu poczujemy wyraźną różnicę na niekorzyść Małego Fiata. W takim przypadku dla większości kierowców dłuższa trasa za kierownicą tego autka może wydawać się mordęgą. Ponadto natężenie ruchu na drogach jest znacznie większe, dlatego auto zapewniające tak słabe osiągi (0-80 km/h osiągane w 20 sekund)  nie wydaje się już być najrozsądniejszą propozycją, mimo niskiego spalania i części  zamiennych kosztujących tyle, co przysłowiowy barszcz.

W latach 1973-2000 fabryki w Bielsku-Białej oraz w Tychach opuściło prawie 3,5 miliona egzemplarzy Fiata 126 - liczba godna podziwu. Najciekawszym jest jednak fakt, że przez prawie 30 lat, kiedy Maluch był produkowany w jego wyglądzie zmieniały się tylko detale, a cała bryła pozostawała bez zmian.
Początkowo model 126 miał metalowe zderzaki
W 1985 r.  zastąpiono je plastikowymi
Jeśli coś zmieniało się znacznie w Małym Fiacie, to na pewno było to wnętrze.

Znalazłem też jedno ciekawe zdjęcie wskaźników.
Obrotomierz:-) w Maluchu widzę go po raz pierwszy:-)
Próżno doszukiwać się w Maluchu nowinek zapewniających większy komfort. Ten samochód nie znał czegoś takiego jak choćby elektryczne sterowanie szyb. W najnowszych odsłonach tylne szyby były uchylne, a lusterka można było ustawiać manualnie za pomocą małych - nazwijmy to joysticków (starsze modele miały tylko lewe lusterko ustawiane na zewnątrz). I to w zasadzie tyle jeśli chodzi o komfort. Fiat 126 miał być zwrotny, tani w zakupie (w 2000 roku ceny nowego samochodu wynosiły ok. 14 000 zł) i utrzymaniu i te warunki spełniał bez dwóch zdań.

Niech nikt sobie nie myśli, że Maluch to bardzo przestarzała konstrukcja nie idąca z duchem czasu - nic bardziej mylnego. W latach 90-tych zaczęto stosować elektroniczny układ zapłonowy, montowano nowsze gaźniki, a także katalizatory. Pod koniec produkcji wprowadzono taki detal jak... zagłówki dla pasażerów tylnej kanapy.

Były plany na wprowadzenie silnika wysokoprężnego, a także nowych wersji nadwoziowych - kombi oraz long. Ale nic z tego nie wyszło. Jedynie z fabryk wyjechało kilkaset sztuk odmiany Cabrio:-)

Oczywiście Fiat 126 był również często poddawany tuningowi.
Trzeba przyznać, że efekt jest całkiem ładny
22 września 2000 roku zakończono produkcję Malucha i właśnie w tym czasie z fabryki wyjeżdżały ostatnie egzemplarze, na których pisało Happy End. Dla małolitrażowego auta może nie był to najszczęśliwszy koniec, ale teraz, po kilkunastu latach samochód wraca do łask, bo nabrał zupełnie innego znaczenia - stał się klasykiem polskiej motoryzacji.


4 komentarze:

  1. Nie ma co, to było autko :D pamiętam jak miałem takiego z żoną, 20 lat temu już ;p beżowego pięknego Maluszka. Robiliśmy cotygodniowe tournee do jej mamusi... i z powrotem 30 km w jedną stronę i świetnie sobie radził, zepsuł się tylko 2 razy w czym 1 raz to pasek pękł więc nic strasznego :) ale okradli mi go z 5 razy :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mało kto tego autka nie posiadał albo przynajmniej raz nim nie jechał:-)

      Usuń
  2. Fajne maluszki :)Takim to chociaż nie ma siary na ulicy ;p

    OdpowiedzUsuń