piątek, 3 kwietnia 2015

Niedocenione Cz. 4 - Honda Legend

Samochody, które są nietuzinkowe i rzadko spotykane na polskich drogach zawsze zwracają moją uwagę. Po prostu mają w sobie coś, co przyciąga... taki niewidoczny magnes, który nie pozwala na to, aby przejść obok takiego auta obojętnie. Podobnie jest z bohaterem dzisiejszego artykułu.

 
 
Kia Opirus, Citroen C6, Volkswagen Phaeton i opisywana dzisiaj Honda Legend, to samochody, które darzę dużą sympatią i widząc je na ulicach czy parkingach (niestety bardzo rzadko), zawsze się uśmiecham.
 
Honda Legend to topowa limuzyna japońskiego koncernu, która od samego początku miała dość ciężkie życie w Europie. Wszystko za sprawą ceny - nowa kosztowała 230 tys. zł - i silników (a raczej silnika) - na Starym Kontynencie topowa Honda dostępna była tylko z jednym silnikiem VTEC o pojemności 3.5 litra i mocy 295 KM.
 
Ale zacznijmy od początku, czyli od wyglądu. Legend to klasyczna trzybryłowa limuzyna o dość agresywnych kształtach, które "mówią" nam (w szczególności ten podwójny wydech), że jest to limuzyna o sportowym charakterze. Przednie reflektory projektorowe są obrotowe, natomiast w tylnych światłach zastosowano diody, zaś całość tej potężnej limuzyny wieńczy dość nieśmiało zarysowany spoiler.
 
Klasyka...
Elegancja...
Piękno... czyli atuty japońskiej limuzyny

Legend nie uznaje półśrodków
Od samego początku produkcji luksusowa limuzyna miała przyciągać statecznych nabywców, którzy szukają świetnie wyposażonego i bardzo komfortowego auta. Oczywiście duża Honda posiada wszystkie te cechy. Dodatkowo auto jest prawdziwą oazą spokoju - system niwelowania hałasów ANC emituje dźwięki o przeciwnej fazie do tych zakłócających ciszę w kabinie. Naprawdę fajne rozwiązanie. A jak wygląda wnętrze auta? Tak w skrócie - po prostu luksusowo.

Oczywiście ta wersja wykończenia podoba mi się najbardziej:-)
Japończycy przyzwyczaili nas do tego, że produkują samochody, w których jednej funkcji przypisany jest jeden przycisk. W "legendzie" jest nie inaczej. Ale wszystko to można im wybaczyć patrząc na świetnie zaprojektowane wnętrze o wystarczającej ilości miejsca oraz te piękne zegary...
Na zegary patrzy się naprawdę przyjemnie
Bo serce auta jest najważniejsze...
Jak już wcześniej wspominałem, Honda Legend jest dostępna tylko z jedną jednostką napędową V6 o mocy 295 KM, która zapewnia sprint do setki w nieco ponad 7 sekund (niektórym taki wynik może nie imponować, ale trzeba brać pod uwagę iż to auto waży ponad 1800 kg) i 351 Nm momentu obrotowego. Dzięki technologii VTEC auto jest naprawdę zrywne i zapewnia świetną elastyczność. Jednak konstruktorom tej pięknej limuzyny należy się bura... Za co? Za skrzynię biegów, która ma tylko 5 przełożeń, co nie wypada najlepiej przy takiej konkurencji jak BMW 5 czy Mercedesie klasy E i jest źródłem sporego apetytu na paliwo - spalanie w trasie to ok. 12 litrów natomiast w mieście ok. 16 l/100 km. Jedno przełożenie więcej naprawdę zmieniłoby bardzo wiele.
 
 
Napęd idealny
Gdziekolwiek byście nie zajrzeli, jakiejkolwiek strony byście nie przeczytali, to wszędzie znajdziecie same superlatywy na temat specjalnie zaprojektowanego dla Hondy Legend napędu o nazwie SH-AWD (Super Handling All Wheel Drive). Jest to system indywidualnej kontroli wszystkich kół, który sprawdza się wprost rewelacyjnie. Przy ostrym zakręcie nawet 100% mocy idącej na tył jest przekazywane na koło zewnętrzne, aby zapewnić wzorową przyczepność. Jest to naprawdę godne podziwu. A dodając do tego jeszcze świetnie działający system ESP można powiedzieć tylko jedno: czapki z głów!
 
O wyposażeniu auta nie ma co się rozpisywać, ponieważ zawiera właściwie wszystkie nowinki, które montowano w ówczesnych samochodach, czyli za 244 tys. zł (cena po dodaniu jednej opcji) nabywca otrzymywał kompletnie wyposażony samochód.
 
Jak sytuacja rysuje się obecnie?
Za samochód z początków produkcji (2004 r.) trzeba zapłacić ok. 40 tys. zł. Czy to dużo? Biorąc pod uwagę niezawodność (ta stoi na bardzo wysokim poziomie), wyposażenie, osiągi oraz komfort - jest to cena optymalna. Choć wiele osób pewnie myślało, że skoro Legend jest samochodem mało popularnym to jego ceny polecą na łeb, na szyję. Jak się okazuje - brak popularności nie zawsze idzie w parze z niską ceną.
 
Jeśli kogoś interesuje model po liftingu, którego przedstawiam poniżej, to musi się liczyć z wydatkiem rzędu 100 tys. zł.
Znacząco przeprojektowany przód
Natomiast wnętrze to w dalszym ciągu
klasa sama w sobie
Tył nadwozia jest jeszcze bardziej agresywny i ten podwójny wydech...
Jak widać, z zewnątrz Legend wygląda jeszcze groźniej natomiast środek auta prawie się nie zmienił. Natomiast pojemność silnika urosła do 3.7 litra, jego moc wzrosła do 300 KM, a skrzynia biegów... niestety pozostała niezmienna (podobnie jak spalanie) i nadal oferuje 5 przełożeń. Układ jezdny - jak przed liftingiem - rewelacyjny.
 
 
Podsumowując: Honda Legend, to jedna z ciekawszych ofert w swojej klasie. Użytkownicy wręcz zakochują się w tym samochodzie i nie są w stanie powiedzieć na niego złego słowa. To wszystko zasługa świetnego napędu 4x4, luksusowego wykończenia wnętrza oraz dopracowanych detali umilających podróż. Samochód w przystępnej cenie, choć niezbyt tani w eksploatacji (ceny części ze względu na małą popularność modelu są dość wysokie), ale o świetnych właściwościach jezdnych i ... budzącej szacunek nazwie Legend. Po prostu wspaniały samochód.
 
 


8 komentarzy:

  1. Piękny samochód. Z tych czterech, które przedstawiłeś ten podoba mi się najbardziej i to pod każdym względem.
    Naprawdę bardzo fajna seria wpisów :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Ja miałbym niemały dylemat, ale wybierałbym między Phaetonem a Legendem.

      Usuń
  2. Wygląda genialnie, ale to spalanie... trochę duże. Mimo wszystko szkoda, że nie montowali do niego żadnego mocnego diesla.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze podobała mi się ta Honda chociaz faktycznie odstrasza zbyt duże spalanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam duże. Taki smok musi swoje wypić ;)

      Usuń
    2. Fakt:-) ale ten brak 6-tego biegu naprawdę dużo zmienia.

      Usuń
  4. Jakiś czas temu miałem okazję przejechać się tym samochodem i naprawdę zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Dla mnie bezsprzecznie kozacka furmanka;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety bardzo rzadko spotykam to autko na drodze, a co tu dopiero mówić o przejażdżce... Zazdroszczę;-)

      Usuń