sobota, 21 lutego 2015

Wczoraj, dzisiaj, jutro...

Postępu nie da się zatrzymać. Co parę lat przełamywane są kolejne bariery, które kiedyś nawet w najśmielszych snach wydawały się być nie do osiągnięcia. Choć nie do końca - ludzie z wielką wyobraźnią potrafili nawet na papierze stworzyć niesamowity świat, jak chociażby Philip K. Dick (gorąco polecam jego książki), który w latach 60-tych pisał niesamowite powieści o przyszłości.


Wczoraj...

I właśnie od lat 60-tych mam zamiar zacząć, bo właśnie wtedy na linie produkcyjne trafiły auta, które teraz można kochać za ich niepowtarzalny wygląd, niesamowitą moc, przepiękny dźwięk i nawet za pochłaniane litrami paliwo. Bo kto się wtedy przejmował w niektórych przypadkach ogromnym nawet spalaniem samochodów? Ano nikt, a już na pewno nie w USA. Ford, Chevrolet, Pontiac, Dodge... Te fabryki konstruowały "potwory" mające wiele uroku. Silnik o pojemności 7-litrów? Zdarzają się teraz takie motory, ale bardzo rzadko...
Chevrolet Camaro
Ford Mustang
I tak rok po roku mieliśmy do czynienia  z coraz to nowocześniejszymi i bezpieczniejszymi konstrukcjami, ale w dalszym ciągu nikt tak bardzo nie przejmował się spalaniem, ba, producenci samochodów nawet prześcigali się w konstruowaniu coraz to mocniejszych samochodów. W końcu chodziło o bicie rekordów przyspieszeń od 0 do 100 km/h oraz rekordów prędkości. Tak oto w szranki stawały m. in. Lamborghini Diablo i Ferrari F40, czyli sportowe cuda z Włoch.

Ferrari F40
Lamborghini Diablo
Ale w parze z osiągami mogło również iść luksusowe wyposażenie i królewskie warunki podróżowania, dlatego właśnie Bentley tworzył (i tworzy po dzień dzisiejszy) tak piękne samochody, którymi zachwycać się można w każdym stopniu.
Bentley Arnage
Ale od pewnego czasu postrzeganie motoryzacji powoli zaczęło się zmieniać...


Dzisiaj...

Wiemy jakie są obecnie ceny paliw i tęsknimy za czasami, kiedy to olej napędowy kosztował 2,50 zł, a benzyna była wyceniana nawet poniżej 3 zł. Wtedy mało kto myślał, że w samochodzie może być podłączona instalacja gazowa. Ale te czasy prawdopodobnie nie wrócą i musimy przyzwyczajać się do cen, które owszem mogą spadać nawet o złotówkę, ale prawdopodobnie nie przekroczą granicy 4 złotych za litr. Ale to nie jedyny powód, dlaczego potencjalni nabywcy wybierają samochody, które mało palą, bądź mają założoną instalację gazową. Po drugiej stronie barykady stoi ekologia, która tłamsi nas kierowców oraz producentów samochodów. Coraz ostrzejsze normy powodują, iż coraz popularniejszy robi się downsizing, a katalizator w każdym samochodzie (benzyniaku) znajduje się na porządku dziennym (drogi aczkolwiek potrzebny gadżet) podobnie jak filtr DPF w silnikach diesla.

Jeśli ktoś widzi same minusy w nowej technologii, to jednak warto, aby zauważał również plusy, a mianowicie dzięki niej możemy podziwiać piękne samochody, które są znacznie oszczędniejsze, świetnie wyciszone i również rewelacyjnie wyposażone. Choć jak wiadomo wszechobecna elektronika niekiedy może doprowadzić do frustracji to jednak w większości przypadków okazuje się być bardzo pomocna. Oczywiście niektóre nowinki są dla mnie nie do zaakceptowania - nie wyobrażam sobie, żeby samochód sam jechał, a ja w tym czasie miałbym np. liczyć przejeżdżające obok auta, to nie dla mnie.

Peugeot 508 SW
Infiniti Q50
Mercedes S Coupe
Jutro...

Natomiast czy przyszłość faktycznie jest zarezerwowana dla samochodów o napędzie elektrycznym, których wygląd będzie do bólu nudny, ceny kosmicznie wysokie, a przeładowanie elektroniką będzie przechodziło wszelkie wyobrażenia? To się okaże. Póki co powoli wszystko zmierza w tym kierunku. A Tesla Model S udowadnia, że samochód elektryczny niekoniecznie musi być nudny. Ale czy na pewno? Jeśli technologia elektryczna zostanie opanowana do tego poziomu, że samochodu o takim napędzie nie będzie trzeba ładować co kilkadziesiąt kilometrów, ale co kilkaset, to wtedy silniki spalinowe będą mogły czuć się faktycznie zagrożone.

Tesla Model S
Na szczęście nie wszystkie koncerny myślą o napędzie elektrycznym i w dalszym ciągu możemy podziwiać samochody z silnikami o potężnym brzmieniu i nie małym apetycie na paliwo:-) Oraz samochody o dużej mocy z małym apetytem na paliwo, co również jest piękne. Bo jak wiemy nic nie zastąpi brzmienia silnika samochodu o napędzie spalinowym. A samochody elektryczne ze względu na duże akumulatory również nie do końca są ekologiczne, bo z tymi bateriami po ich zużyciu również trzeba coś zrobić...

Tak czy owak samochodów elektrycznych będzie coraz więcej, ale te z silnikami spalinowymi nie wiadomo czy zostaną kompletnie zastąpione. Także przeciwnicy samochodów elektrycznych nie muszą się martwić na zapas.

P.S. Jak już wiadomo w niedalekiej przyszłości można będzie samochodami nie tylko jeździć... ale też latać. Bo niedługo dostępny będzie AeroMobil 3.0

AeroMobil 3.0
To dopiero jest postęp:-)


12 komentarzy:

  1. Tesla to mistrzostwo świata :) Moje marzenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zewnątrz piękne, wewnątrz trochę gorzej, ale ten silnik... Ja w dalszym ciągu silnikom elektrycznym mówię nie:-)

      Usuń
  2. Taki mustang to moje marzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje również, ale nie jedyne:-)

      Usuń
  3. To się nazywa przyszłosc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mustang jest przepiękny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. AeroMobil 3.0 śmieszna sprawa :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda jak transporter na tym zdjęciu

    OdpowiedzUsuń
  7. Camaro najładniejsza bryczka :)

    OdpowiedzUsuń